VoP’26 – nowe rozdanie
Trochę mnie nie było, nadrabiam więc zaległości. I to od razu hurtowo, bo dziś będzie aż o sześciu odcinkach nowego sezonu Voice of Poland. I może dobrze, że mam kumulację, bo po niektórych odcinkach nie miałbym nic do napisania. Teraz mogę wspomnieć jedynie o TRZECH interesujących wykonaniach.
Zosia Kosińska pokazała klasę, jakiej oczekuje się od kandydatów na artystów, jej wykonanie trudnej piosenki „Messy” było zupełnie inne niż pierwowzór, osobiste i przekonujące. Zachwyt, który wokalistka wzbudziła o jurorów był oczywisty i zasłużony. Zupełnie inaczej było w przypadku Tosi Biały, tutaj tylko jeden juror usłyszał potencjał. Szkoda, bo za chwilę, kiedy wokalistka zaśpiewała kawałek piosenki autorskiej, ci, którzy się wcześniej zagapili, teraz żałowali. I dobrze im tak😊
Podobała mi się też Pola Deptuła, bo właśnie to, jakie piosenki się wybiera świadczy o klasie artysty. A piosenka Quince Jonesa, to wybór potwierdzający świadomość i dojrzałość. Niestety wielu wykonawców pokazało, że repertuar nie ma dla nich większego znaczenia, skupiając się na wykonaniu na poziomie bardzo przeciętnego karaoke.
I jeszcze o jednym niepokojącym zjawisku, powrotach – było kilku wykonawców, którzy nie wykorzystali szansy z wcześniejszych udanych występach w talent show, albo wokaliści powracający do Voice’a po kilku latach. No tak, łaska SZOŁBIZNESU na pstrym koniu jeździ☹.








