Skip to content
18 czerwiec / admin

„Wodecki Jazz ’70-dialogi” [RECENZJA]

To kolejna płyta mająca przypomnieć sylwetkę Zbigniewa Wodeckiego. Aż trudno uwierzyć, że minęły zaledwie 4 lata, a nam się wydaje, że nie ma go z nami tak długo. Z inicjatywy jego córki powstał świetny materiał, który sama przedstawia tak:

„Właśnie spełnia się jedno z moich marzeń. Przedstawiam Państwu szalonego muzycznie Zbigniewa Wodeckiego z niezwykłych czasów! Uwielbiam całą, niezwykle różnorodną twórczość Taty, szczególnie z lat 70-tych. To nie tylko klimat tamtych „szalonych” lat, to wielka przestrzeń muzyczna, w której Tata artystycznie się poszukiwał. Wyobraźmy to sobie… Chwilę po szkole muzycznej zostaje zaproszony przez Marka Grechutę do zespołu Anawa, gra z Ewą Demarczyk, w Piwnicy Pod Baranami, z orkiestrami Polskiego Radia, z big-bandem Jerzego Miliana. Komponuje, nagrywa płytę „1976” i wygrywa ważne festiwale muzyczne lubianymi i charakterystycznymi dla siebie utworami, jak „Strach na wróble”, „Izolda” czy „Wspomnienia tych dni”. A w międzyczasie… powstaje taki kapitalny jazz! Wybrałam na tę płytę utwory i kompozycje z tamtych lat, zwariowane i znakomite, do których nagraliśmy z naszymi gośćmi, wspaniałymi jazzmanami, ich nowe aranżacje. To jeszcze inna muzyczna twarz Zbigniewa Wodeckiego – instrumentalny jazz. Z radością i pozdrowieniami,
Kasia Wodecka-Stubbs”.

Wybrano zapomniane utwory z początku solowej kariery artysty, głównie instrumentalne. I te dojrzałe, śmiałe kompozycje pokazują, jak przewrotna jest muzyka, a właściwie każda dziedzina sztuki. Wielu artystów wiele razy musi sobie odpowiedzieć na pytanie „mieć czy być”, czy tworzyć dzieła ambitne, ale niszowe, czy wejść na ścieżkę przeciętnego odbiorcy. Wodecki ostatecznie wybrał drogę komercyjną, tworząc znane piosenki, śpiewając też repertuar niemalże biesiadny. Jeśli jednak ktoś interesuje się muzyką trochę bardziej niż uczestnik gminnego festynu, będzie znał głównie te ambitniejsze piosenki artysty. I dobrze, że dla dopełnienia tego obrazu przypominamy sobie osiągnięcia Wodeckiego w muzyce instrumentalnej.

Fajnie, że przypomniano nam kilka kompozycji instrumentalnych artysty. Niektóre w wersji oryginalnej, inne z dograną wersją nowoczesną jednego z zaproszonych instrumentalistów, np. „Dialogi” z Leszkiem Możdżerem. Najciekawsze są jednak instrumentalne wersje piosenek Wodeckiego. To co zrobił Michał Tokaj w „Dzielę z tobą dzień na dwoje”  to rarytas. Za chwilę słyszymy wersję oryginalną z dograną ścieżką Włodzimierza Nahornego. W innych utworach gościnnie grają także: Henryk Miśkiewicz, Marek Napiórkowski, Michał Barański i Paweł Dobrowolski.

Ta płyta jest rarytasem. I tak jak pierwszy pośmiertny album z kompozycjami Wodeckiego zatytułowano „Dobrze, że jesteś”, tak teraz trzeba powiedzieć to samo córce artysty: DOBRZE, ŻE JESTEŚ!

8/10

Zostaw komentarz

*

code