Skip to content
26 mar / Wojtek

X-Factor….coś drgnęło:-)

Nareszcie, pierwszy raz w tej edycji, zaczęło być interesująco. Ostatni odcinek obfitował w ciekawych wykonawców, że aż mnie zatkało:-)  Nie, nie dlatego, że było tak fantastycznie. Ten program przyzwyczaił mnie do cienkiego poziomu, dlatego występ w jednym odcinku więcej niż 2 interesujących wokalistów, to już coś! Najbardziej ucieszył mnie istny wysyp „prawdziwków”. Co prawda z takimi wykonawcami jest zawsze kłopot, bo nigdy nie wiadomo, czy ich następny krok będzie sukcesem, czy klapą. Ale cóż, lepiej inwestować w obiecujących naturszyków, niż produkować kolejną sztuczną gwiazdę. Jest ryzyko, jest zabawa 😉

 Zaczęło się ciekawie od występu Łukasza Nalazka, charyzmatycznego wokalisty typu chłopaka z sąsiedztwa, potem był jeszcze bardziej obiecujący Wojciech Ezzat.  W tym towarzystwie barwnie wygląda Estera Chalimoniuk.

 

Tych troje wykonawców, oprócz dużego talentu i ciekawej osobowości łączy jeszcze jedno – małe niedostatki techniczne. Oni jednak mają to coś niezbędne u artysty, coś z czymś trzeba się urodzić. A  technikaliów zawsze można się nauczyć 😉

W tym odcinku było też wyjątkowo dużo wykonawców dojrzalszych. Podobała mi się Klaudia Gawor, dziewczyna poszukująca ciekawego repertuaru, więc można się spodziewać, że pracując nad piosenkami premierowymi, podobnie będzie czujna i wrażliwa. Podobała mi się także Zosia Szulakowska, kobieta świadoma siebie i swoich możliwości wykonawczych. Najbardziej zainteresowała mnie Monika Kazyaka. Za każdym razem kiedy na scenie pojawia się osoba z piosenką autorską, mamy możliwość poznania tego co jest za zakrętem. Tym zakrętem jest udział w programie, a po nim będzie albo prosto i szeroko, albo stromo w dół…..albo przepaść. W przypadku Moniki jestem jakoś spokojny, że czeka ją przyszłość na naszej scenie.

Zostaw komentarz

*

code