Skip to content
8 kw. / Wojtek

X-Factor, czyli czego nie widać

Na tym etapie spodziewałem się, że nareszcie, pierwszy raz usłyszę kandydatów do tronu w całej okazałości. Niestety, realizator zdecydował, że ważniejsze są intelektualne rozmowy z uczestnikami w stylu „a dream come through”. Fragmenty występów, które nam pokazano muszą więc wystarczyć, ale chyba nie wiemy wszystkiego.

W trzech grupach kwalifikacyjnych najmniej niespodzianek było u starszaków. Czesław Mozil wybrał tych, którzy na ta zasługiwali i właściwie bez tego etapu moja trójka wyglądałaby tak samo. Może trochę rozczarował mnie Wojtek Ezzat, ale i tak wierzę, że ta trójka może w programie namieszać.

Najwięcej niespodzianek było w grupie zespołów. Ta kategoria jest zawsze najdziwniejsza, bo jej obecność w programie jest nieco na siłę. U nas nie ma dobrych tradycji wielogłosowego śpiewania i ten program na pewno temu nie służy. Tutaj najlepszy był zespół Daddy’s Prides. Dziewczyny dobrze śpiewają, mają ciekawe, niebanalne aranżacje i bawią się konwencją w stopniu niemalże profesjonalnym.

Niestety, z przyczyn niewiadomych, dziewczyny odpadły. Prawdopodobnie chodziło tutaj o jakieś względy pozaartystyczne, ale tego nam, widzom nie powiedziano. Szkoda, bo w ten sposób zamazuje się trochę idea uczciwej rywalizacji. Za to awansował chór The Voices. Kompletnie tego nie rozumiem, bo ich próby wykonywania piosenek Quinn były słabe. W tym odcinku wyszły wszystkie niedoskonałości – zła emisja (co w chórze jest kluczowe), szwankująca intonacja (jeszcze bardziej istotne w chórze, zwłaszcza gdy nie śpiewa się a cappella). Duet dziewczyn, które będą brały udział w programach na żywo jest nawet interesujący. Obawiam się jednak, że może się skończyć katastrofą, bo jedna z dziewczyn wymaga pilnej rehabilitacji głosu.

Grupa najmłodszych, zawsze najsilniej obsadzona, tym razem także była bardzo dobra, więc spodziewam się, że decyzja jurorów mogła być bolesna. Najbardziej się dziwię, że zabrakło miejsca dla Marty Ławskiej. Wokalistka, która tak bardzo nie podobała mi się na etapie castingowym, teraz mnie przekonała. No tak, ale jeśli Marta miałaby przejść, to czyim kosztem, bo miejsca są tylko 3. Klaudia Gawor, moja faworytka od dawna, może na tym etapie nieco gorsza, ale nadal świetna, Maja Hyży z odcinka na odcinek coraz lepsza? I bądź tu mądry. A przecież nawet tutaj pewnie też są jakieś parytety 😉

 Ten etap pokazał, że śpiewanie z żywym akompaniamentem, to dla części występujących spore wyzwanie. Tak to jest jak całe życie śpiewa się karaoke. Dobrze więc, że teraz będzie więcej prawdziwego śpiewania. A kto w tej batalii wygra? Tego pewnie na razie nie wie nikt. Na pewno sporo będzie się działo. Starsi wokaliści mają sporą przewagę chociażby z uwagi na mimo wszystko większe doświadczenie. Ale ci młodsi mogą zaskoczyć swoją nieprzewidywalnością i młodzieńczym entuzjazmem. A zespoły? Pewnie jak zawsze będą tłem dla pozostałych występów, czyli tzw. mięsem armatnim:-)

 

Zostaw komentarz

*

code