Skip to content
14 maj / Wojtek

X-Factor – egzekucja?

Już na samym początku tego odcinka p. Wojewódzki powiedział, że śpiewanie w tym programie po polsku to egzekucja. Po pierwsze nie wiem dlaczego tak jest, skoro karierę w Polsce można zrobić śpiewając po polsku. Może ten program za bardzo promuje śpiewanie po angielsku, dlatego każde zetknięcie się z repertuarem rodzimym musi boleć? Po drugie – p. Wojewódzki miał częściową rację, bo to była egzekucja w całości.

W pierwszej odsłonie wokaliści zaprezentowali się w tradycyjnym anglojęzycznym repertuarze. I to było bardzo słabe. Grzegorz Hyży, jedyny który dał radę może nie był powalający, ale wyróżnił się na tle słabych wykonań. Zastanawia mnie kto podpowiedział zespołowi Girls on Fire aby zamienić się w girls-band. Tę ewolucję dziewczyny przechodziły stopniowo. W pierwszych odcinkach śpiewały przyzwoicie lub nawet bardzo dobrze, jednak stopniowo zaczęły przeistaczać się panie skupiające się na rzeczach innych niż muzyka. W ten sposób dziewczyny pokazały się w ostatnim odcinku w charakterze artystek klubu dla dużych chłopców i pewnie dlatego odpadły. Publiczność, co by o niej nie powiedzieć, durna do końca nie jest i lubi kiedy traktuje się ją poważnie.

Występy w języku polskim były dziwne. Głównie repertuarowo. I tu było odwrotnie, bo Grzegorz Hyży był zdecydowanie najsłabszy. Jego wybór piosenek w tym programie, a tej polskiej zwłaszcza, nie najlepiej wróży jego przyszłej karierze. Jego żona, tak mocno komplementowana przez jury za wykonanie Testosteronu rzeczywiście była niezła, bo to jej najlepsze wykonanie w tym programie. Jednak ta kreacja to tylko kopia, bo w ten sam sposób piosenkę wykonuje Kayah z kwartetem smyczkowym Royal Quartet. Kompeltnie nie rozumiem zachwytu mentorów nad Wojciechem Ezatzem, bo jego interpretacja piosenki Andrzeja Zauchy była raczej karykaturą. Jeśli ktoś w czasie śpiewania C’est la vie cały czas się uśmiecha, to albo nie rozumie tego tekstu, albo odkrywa w nim warstwy, które do mnie jeszcze nie dotarły. Nie rozumiem dlaczego tak wielu początkujących wokalistów porywa się na ten utwór wymagający bardzo wysokiego stopnia wtajemniczenia.

Sumarycznie najlepsza w tym odcinku była Klaudia Gawor. Jej oba wykonania były niezłe i przede wszystkim równe – tym zdecydowanie wyróżniła się tego wieczoru. Jej awans do finału jest chyba pewny. Ciekawe jak ta wokalistka rozwinęłaby  się w tym programie pod skrzydłami innego jurora 😆

A  przy okazji występu Klaudii zaczyna mnie niepokoić częsta obecność chóru towarzyszącego w tej edycji solistom. No cóż, od patosu do kiczu jest bardzo krótka droga. I tym optymistycznym akcentem….. 😥

 

 

 

Zostaw komentarz

*

code