Skip to content
5 cze / Wojtek

X-Factor. Finał bez emocji.

TVN zapowiadał wielkie, emocjonujące widowisko, a emocjonująco nie było ani trochę. Widowiska też raczej nie było. Było przewidywalnie, nudno i mało artystycznie.

Najpierw finaliści zaśpiewali po jednej piosence, którą już prezentowali we wcześniejszych odcinkach.  Świetnie zaśpiewały dziewczyny z The Chance – piosenkę sprzed miesiąca dopracowały i zaśpiewały dojrzale. Oglądało je się z dużą przyjemnością, zwłaszcza że interpretacyjnie piosenka nabrała rumieńców. Występy pozostałych uczestników były nijakie.

W II części widowiska nastąpiła eksplozja szczęścia. Jurórw. I to bynajmniej nie z powodu występu uczestników, bo ci wystąpili tylko jak tło dla zagranicznych gwiazd. A niby miały być duety. I właściwie byli, tylko że jurorzy oceniając te występcy kompletnie zapomnieli w jakim programie biorą udział i wysilali się na wszystkie sposoby, aby skomplementować zagranicznych gości. Kosmopolityczna żenada! To było nie na temat. I nie taktowne! A akurat o tych występach jurorzy mogli powiedzieć sporo, bo działo się.

Nie od dziś wiadomo, że zaśpiewanie duetu to wyższa szkoła jazdy. Dlatego dziwię się, że producent programu daje początkującym wokalistom tak trudne zadanie – nie dość że umierają ze strachu bo stoją przed niewyobrażalną szansą jaką może dać wygranie programu, to każą im śpiewać duet z zagraniczną gwiazdą. Nie dziwię się więc, że te występy były wyjątkowo słabe, a le to niekoniecznie z winy samych konkursowiczów. Gwiazdy sprawiały wrażenie, że wpadły na chwilę i pewnie nie bardzo wiedzą w jakim są kraju. I tak też brzmiały te duety. jedyny uczestnik, który spróbował zaśpiewać prawdziwy duet był Dawid Podsiadło. Chłopak kolejny raz pokazał, że ma talent i potencjał. I teraz ma jeszcze możliwość nagrania płyty (nagroda za wygranie X-Facor). A czy to wszystko wykorzysta? Pożyjemy, zobaczymy. 😀

Zostaw komentarz

*

code