Skip to content
7 maj / Wojtek

X-Factor? no comments

No to się porobiło! Producenci programu tak uwierzyli w swoich wykonawców i „mentorów” (?), że zrobili rzecz niebywałą. Dać początkującym, bardzo młodym  wykonawcom repertuar najwyższej próby, to albo niefrasobliwość, albo głupota. Już często pisałem przy okazji wielu coverów, że wykonawca, który używa uznanych przebojów jak konia trojańskiego, tylko po to, żeby ktokolwiek zwrócił na niego uwagę, jest żałosny. Fakt zabrania się za twórczość Michaela Jacksona i Queen, kapeli która w dużym stopniu ukształtowała mój gust muzyczny, może cieszyć…..albo niepokoić.

A już zaniepokoił, a wręcz przestraszył początek, czyli wspólne odśpiewanie „Somebody to Love”. Nie rozumiem dlaczego, mając na scenie kilku świetnych (podobno) wokalistów, pozwala im się śpiewać do pół-playbacku z wgranymi partiami wokalnymi. Co prawda są to partie o charakterze chórków, ale w tej piosence nie da się podzielić partii wokalnych solowych i pomocniczych, tutaj wszystko jest tak samo ważne. A my durni słuchacze mamy wrażenie, że to wszystko wydobywa się z twarzy naszych wspaniałych wokalistów i jesteśmy zachwyceni. No comments.

Występy solowe były kiepskie -najczęściej obnażyły wszystko to, co wcześniej udawało się ukryć w pospolitym numerze popowym. Te popisy miały wszakże jeden wspólny mianownik –  mentorów poszczególnych grup wykonawczych. Dwie grupy solistów miały ewidentnie źle dobrany repertuar, albo niedokładnie odrobiono lekcje. Najbardziej skandaliczne były występy podopiecznych p. Wojewódzkiego. Maja Hyży zawiodła kompletnie, liczyłem więc na Klaudię Gawor. Piosenka, którą jej powierzono mogła być jej wielkim sukcesem, bo wydawało mi się że właśnie ta stylistyka i te klimaty są dla niej wymarzone. Niestety, to był najgorszy wykon wieczoru. Bo czy wo ogóle na tym etapie wtajemniczenia można brać się za taki repertuar? Można, tylko po co?

Kilka lat temu w Mam Talent Mateusz Ziółko pokazał, że nawet wielkie piosenki można zaśpiewać strawnie. Wolę taką kopię, niż samodzielną nieudolność. Jeśli p. Wojewódzki nazwał to wykonanie tandetą (jego wypowiedź jest w końcówce materiału), to……no comments

Jedynym mentorem, który znalazł właściwy klucz do tego odcinka była Tatiana Okupnik. Interpretacje jej zespołów nie powalały, ale przez to, że próbowały być po prostu rozrywkowe, nie wywoływały wymiotów. Przypuszczam, że to była świadoma koncepcja.

Nie zdążyłem dobrze ochłonąć po cierpieniach konkursowych, bo na finał przygotowano prawdziwą bombę.  „Heal the World” znowu zaśpiewano na zasadzie „everybody” (nie mylić z wykonaniem zespołowym). Piosenka sprawiała wrażenie włączenia do programu w ostatniej chwili –  wykonana była gorzej niż banalnie, nieczysto, niechlujnie. A końcówka z wprowadzeniem dzieci była już tak kiczowata, że nie mogłem uwierzyć, że jestem świadkiem takiej żenady. No i te wokalizy z taśmy….biedny realizator prawie cały czas musiał pokazywać widownię i jurorów, żeby tylko nie było widać nieruchomych ust wokalistów. No comments. No comments. No comments :mrgreen:

Zostaw komentarz

*

code