Skip to content
20 maj / Wojtek

X-Factor…..no już niedługo:-)

Tak, niedługo finał i…..skończą się męki 😆 To zdecydowanie najgorsze muzyczny talent show w Polsce.  Wcześniej jakoś tego nie zauważyłem, ale teraz kiedy jednocześnie odbywały się  3 konkurencyjne programy, X-Factor wygląda jak ubogi krewny. I nie dotyczy to tylko samych wykonawców. Wszystkie występy w konwencji karaoke zaczynają męczyć, zwłaszcza gdy coraz bardziej widać koncepcję kierownika muzycznego. Bo to on głównie decyduje o tym najważniejszym w piosence, czyli ogólnej koncepcji, a samo wykonanie wokalne, to tylko danie głosu. A w ostatnim odcinku….

Wojciech Ezzat pokazuje ciągle taką samą wokalistykę: ciężkie, eklektyczne śpiewanie. Takie stylizowanie się na najsłynniejszych swingujących zaczyna razić, bo do do Sinatry,czy Buble’a brakuje mi jeszcze kilku kilometrów. „Georgia” została zaśpiewana jakby wykonywał ją francuski wiekowy bard, ale jeszcze gorzej było w „Please don’t stop the music”. Tutaj wokalista nie pokazał tego, co powinno być jego atutem, czyli lekkości. Szczególnie boleśnie to zabrzmiało w krótkiej wokalizie pod koniec utworu, która miała być pięknym zwieńczeniem piosenki, a była fatalnym zgrzytem. Nie mogę pojąć dlaczego jurorzy są nim tak zachwyceni. Podobny, pozornie lekki charakter piosenki pokazał Grzegorz Hyży. On jednak zrobił to tak, jak należy: lekko, muzykalnie i inteligentnie. To było najlepsze wykonanie wieczoru.

Zresztą drugą piosenkę Grzegorz wykonał równie dobrze. Jeśli przyjąć, że ten program ktoś musi wygrać, to Grzegorz jest jedynym kandydatem. Obawiam się, że publiczność zdecyduje inaczej. No cóż, w tego typu programach muzyka i umiejętność śpiewania nie są na pierwszym miejscu. 😮

Klaudia Gawor niewątpliwie jest utalentowaną młodą dziewczyną lubiącą śpiewać. Jej wykonania pokazują jednak, że określenie „młoda” jest silniejsze, niż „lubiąca śpiewać”. Klaudia jeszcze nie jest gotowa na profesjonalną scenę, bo sama o sobie decydować chyba jeszcze nie potrafi – śpiewa piosenki za  trudne, nieprzystające do jej możliwości, głównie doświadczenia. Jej wykonanie hitu Whitney Huston jest tu najlepszym przykładem. Tego utworu nie powinno się w ogóle śpiewać, bo to wokalistyka najwyższej próby. I jeśli komukolwiek się ta sztuka udaje, to tylko w przypadku bardzo doświadczonych artystek, a te jakoś nie garną się  do utworów, na których wielka Whitney zostawiła na trwałe swój ślad. „Papierkiem lakmusowym” w wykonaniu Klaudii była modulacja w tym utworze – takie momenty trzeba porządnie wyćwiczyć na różne sposoby, bo to co udaje się na próbach niekoniecznie musi wyjść na koncercie. I tak też się stało.

Maja Hyży, która odpadła,  pewnie kiedyś będzie opowiadała o udziale w tym programie wnukom, bo niewykluczone, że to jej największe muzyczne osiągnięcie.

Oczywiście nikt (łącznie z zainteresowanymi) nie wie jak potoczy się kariera X-Factorowych wokalistów. To, czy ktoś wygra, czy zajmie II lub V miejsce nie ma specjalnego znaczenia. Wielkim sukcesem będzie jednosezonowe zaistnienie kogokolwiek, a jeśli będzie to więcej niż 1 osoba i trochę dłużej niż kilka miesięcy, tym lepiej. Nie mam nic przeciwko temu:-D

Zostaw komentarz

*

code