Skip to content
11 maj / Wojtek

X Factor rozkwita:-)

Ostatni odcinek był tak dobry, że miałem wrażenie, że to zupełnie inny show. No może nie było aż tak rewelacyjnie, ale po poprzednim beznadziejnym odcinku ten, na poziomie raczej przeciętnym, wydawał się świetny. Mała rzecz, a cieszy 🙄

Tym razem były tylko 2 wykonania nieudane. I żeby było śmieszniej, sprawcy obu występów przeszli dalej. Szkoda, bo w ten sposób wyrzucono ciekawych wykonawców.

Wielką przegraną okazała się Magda Bal. To był najlepszy jej występ w tym programie. Podobało mi się, że dziewczyna pokazała kawał porządnej wokalistyki. Szkoda, że wcześniej nie dano jej na to szansy. Pozycjonowanie tej dziewczyny jako energicznej, zwariowanej nastolatki, której jest obojętne co śpiewa, w końcu przyniosło efekt – ludzie nie docenili jej talentu. Szkoda. Szkoda. Szkoda.

Jak zwykle nie zawiodły zespoły. W trakcie tego odcinka miałem już widzenie, że wszystkie 3 kapele wystąpią w finale. Tak się jednak nie stanie. Szkoda, że odpadł Hat Breakers, bo ich niektóre wykony były świetne.  Jednak ostatnio kapela trochę obniżyła loty i prawdopodobnie to wystarczyło, aby widzowie to zauważyli. Najbardziej podobał mi się występ zespołu Trzynasta w samo południe. Ich propozycja była trochę mało efektowna, ale za to tak rasowa i przemyślana, że to zaczyna być mój faworyt.

Nie zawiodła także Anna Tacikowska, która pokazuje, że nawet muzyczne bzdety można wykonać interesująco. Trzeba tylko mieć konkretną, najlepiej mądrą koncepcję. A tego wokalistce nie można odmówić w żadnym wykonaniu.  Tym razem najbardziej podobał mi się Artem Furman. Jego pomysł rozpoczęcia utworu a cappella był niezwykle odważny. Na szczęście wykonanie było neimalże perfekcyjne, co przyniosło oczekiwany skutek – takie wykonania się pamięta. Brawo chłopaku!

A tak w ogóle widać, że nie ma znaczenia jak się wystąpi, skoro ludzie odpadają po swoich najlepszych występach. Więc co tu się liczy? Pewnie względy pozamuzyczne? Ale o tym wie tylko głosująca publiczność 🙄

Zostaw komentarz

*

code