Skip to content
30 kw. / Wojtek

X-kryzys-Factor

Mam nadzieję, że ostatni odcinek F-Factor był tylko drobną wpadką, chociaż sądząc po poprzednim odcinku ten kryzys już jakąś chwilę trwa. A może to nie kryzys? Może tak już będzie do końca? Oby nie.

W tej odsłonie wszyscy odnosili wrażenie jakby przygotowania do programu zaczęli kilka godzin wcześniej. Te wykonania były nijakie. Na tle nudnych lub najwyżej poprawnych solistów zaczynają się wyróżniać zespoły. Tak, najlepszy występ wieczoru to właśnie zespół Girls On Fire.

Ten zespół od początku pokazuje, że biletem wstępu na scenę powinna być konkretna koncepcja prezentowanego utworu. Zresztą nie wyobrażam sobie, żeby zespół mógł wystąpić inaczej, bo tu wszystko musi być rozpisane do najdrobniejszego szczegółu. Soliści, traktując swoje występy jak tradycyjne karaoke, nie muszą się aż tak mocno przejmować, bo zaśpiewają chwytliwą piosenkę, reżyser dobierze odpowiednie tło taneczne i scenograficzne, stylistka mnie przebierze i jakoś to będzie. Być może jestem trochę niesprawiedliwy, bo taki cotygodniowy występ dla milionów, to na pewno spory stres. Mówię jednak o tym co widzę i słyszę.

Paradoksalnie najlepszy występ wieczoru stanął do dogrywki. No cóż, w tym programie zespoły z założenia nie mają większych szans. Całe szczęście jurorzy (w tym przypadku Czesław) wykazali się zdrowym rozsądkiem i wybrali tak, jak wybrać się powinno. 😀

 

 

Zostaw komentarz

*

code