Skip to content
6 maj / Wojtek

X-nuda-Factor

W drugim odcinku na żywo było jeszcze gorzej, niż w pierwszym. Dlaczego? A dlatego, że zaczęło się to co, jest „sensem” tego programu, czyli śpiewanie na zadany temat. Nie od dziś wiadommo, że tego typu programy nie są dla wybitnych osobowości, a raczej dla artystów najbardziej uniwersalnych. Oczywiście jedno drugiego nie wyklucza, ale w tym programie tak. Raczej tak!

Zmierzenie się z piosenkami z lat 80. ubiegłego stulecia okazało się bardzo trudne. Kompletnie nie wiem dlaczego wybierano głównie dziwny repertuar, bo przecież w tamtym czasie powstało wiele świetnych numerów. Tymczasem zaproponowano nam wielkie hity, głównie te, które nie kojarzą się z najlepszym gustem. W całym programie królowało więc tanie piosenkarstwo. Jedyny wykonawca, który bezdyskusyjnie poradził sobie z tym repertuarem, to znowu zespół. Jednak tym razem inny niż poprzednio, czyli 13 w samo południe.

Nie mogę sobie odmówić przyjemności skomentowania tego, co zrobił Jakub Jonkisz. Wcześniejsze zachwyty jurorów były dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Maniera tego wokalisty i zbyt forsowne śpiewanie nie mieściły się w mojej estetytce. I nagle się okazuje, że wokalista mający zapalenie krtani pierwszy raz jest wiarygodny. Prawdopodobnie problemy zdrowotne zmusiły Jakuba do wyciągnięcia z rękawa atutów, których wcześniej nie pokazał. To było dobre! Być może warto przy tej okazji sie zastanowić nad sensem wokalistyki, bo jak to powiedział jeden z jurorów: czasami mniej znaczy więcej 😉 A przecież wiadomo od dawna, że przypadki i dziwne zbiegi okoliczności są często zarodkiem powtawania czegoś wybitnego, nawet wiekopomnego.

Podobała mi się też Anna Tacikowska. Z wszystkich solistów to zdecydopwanie najbardziej dojrzała wokalistka. Mam nadzieję, że ludzie poznają się na jej klasie.

A wracając do publiczności, to ta  była bohaterem odcinka. Dzięki niej odpadli ci, którzy odpaść powinni. I może to osłodziło nieco trudy słuchania niezbyt udanych wykonań karaoke. 😛

Zostaw komentarz

*

code