Skip to content
21 maj / Wojtek

X- ups-FACTOR

W ostatnim odcinku niewiele się zmieniło – przeważały słabe wykonania, a decyzja jurorów i widowni była tradycyjnie szokująca.

Tym razem męki dla słuchaczy były nierównomiernie większe – każdy wykonawca zaśpiewał 2 razy, a co gorsze, jedną z piosenek był repertuar polski.  Nie wiedzieć czemu, na ten moment mówi się „chwila prawdy” , tak jakby śpiewanie w języku ojczystym było niewiadomo jaką trudnością. I rzeczywiście było, bo najciekawiej zaśpiewał obcokrajowiec, Artem Furman. Wstydźcie się „artyści” urodzeni  i wychowani w Polsce.

Najbardziej zawiodły mnie zespoły, bo te mogły tutaj zaszaleć. Tymczasem zaproponowano nam coś wtórnego, a kopiowanie pomysłów aranżacyjnych jest błędem niewybaczalnym.

W piosenkach anglojęzycznych wykonawcy też na ogół nie zachwycali. Podobali mi się ci sami wykonawcy, którzy zabłysnęli w piosenkach polskich, czyli Artem i Anna Tacikowska. Bardzo się cieszę, że oboje przeszli do następnego etapu 😉

Dogrywka była dla mnie sporym zaskoczeniem. Fakt pojawienia się w nim świetnej, rasowej kapeli Trzynasta w samo południe był dla mnie czymś niepojętym. Jednak najgorsze było przede mną, bo jurorzy nie poznali się na klasie kapeli wybierając plastikowego wokalistę. Niebywałe!!!

Po tym jak już wcześniej odpadło kilku świetnych wykonawców (13 w samo południe, Hat Breakers, Magda Bal) mogę się spodziewać wszystkiego. Najgorsze, że  ta adycja miała przyciągnąć widownię zespołami, które już w konkursie się nie liczą. I wszystko wraca, do starych, utartych X-Faktor-owych zasad. 😳 No cóż, jakie jury taki zwycięzca :mrgreen:

Zostaw komentarz

*

code