Skip to content
3 kwi / Wojtek

Kukon – „Organic Human” [RECENZJA]

To mój pierwszy kontakt z tym zapracowanym artystą, bo nagranie 12 albumów w ciągu 7 lat to wynik imponujący. Nie wiem jak był wcześniej, ale słuchając „Organic Human” nie mam wrażenia, że Kukon robi coś na siłę. No i ta szczerość w „happy  birthay”: „przypadkiem stałem się raperem”. Lepiej bym tego nie ujął.

www.youtube.com/watch?v=8NAPZBRUqkE

No właśnie, bo jeśli komuś się wydaje, że artysta podający tekst na jednym dźwięku jest automatycznie raperem, to robi krzywdę. Głównie sobie. A Kukon się nie sili ani na jakieś ciekawe linijki, ani tym bardziej na zabawę rytmem. Wszystko jest proste i grubo ciosane. Ciekawiej się robi w „Porcelanie”, ale to głównie dzięki schafterowi, albo w „adderall” – tutaj Brodka. Właśnie goście są dla mnie największą zagadką, bo obok całkiem udanych „gościnek”, są również takie, które nie dość, że niewiele wnoszą, to chyba jeszcze bardziej ciągną pomysły Kukona w dół. Ale mimo tego ten album nie robi krzywdy, słucha się go dosyć dobrze, bo niezła jest muzyka – artysta postawił na doświadczonych producentów, jak m.in.: Magiera, @atutowy, Hubi i Forxst.

www.youtube.com/watch?v=vkw1Ohd1qSM

Ozdobą albumu jest dla mnie „Lokomotywa”, utwór z kompletnie innej bajki. Ale jeśli Kukon jest w stanie nagrywać takie perełki, to może nie jest z nim aż tak źle?

6/10
Zostaw komentarz