Szósty album 34-letniego artysty to może nie jest jakieś wielkie osiągnięcie, zwłaszcza kiedy mówimy o muzyku z dwudziestoletnim doświadczeniem. Tak, Alfa Mist zaczynał jako piętnastoletni raper i producent, dopiero później, kiedy zdobył solidne wykształcenie muzyczne, mógł zaistnieć przede wszystkim jako kompozytor.
To jedna z mniej znanych piosenek braci Gibb, ale pierwotnie nie była nagrana przez zespół Bee Gees. Być może ten fakt sprawił, że piosenka nie jest tak mocno z tą kapelą kojarzona, bo pierwszą wykonawczynią była Samantha Sang, a jej wykonanie znalazło się na trzecim miejscu listy Billboard Hot 100 w 1978 roku.
Aga Zaryan nie nagrywa albumów zbyt często, ale regularnie. I zawsze, kiedy ukazuje się nowy materiał artystki, możemy mówić o wydarzeniu. Tak zdecydowanie jest też teraz , bo klasa najnowszego albumu to poziom światowy.
Pisząc o poprzednim albumie artysty miałem wrażenie, że to zapowiedź czegoś nowego. I chyba wykrakałem, bo w „Son of Spergy” Daniel Caesar pokazuje swoją nową, nostalgiczną i refleksyjną twarz. Co prawda wcześniej artysta zawsze był nieco introwertyczny, nawet w piosenkach bardzo popularnych, albo wręcz radosnych z innymi wykonawcami – tak było np. w tanecznej „Peaches”, gdzie Justin Bieber i Giveon świetnie się bawili, a Caesar, jako spójna część tego wykonania, był jakby obok, ciągle w swoim świecie.
Wcześniejszy album zespołu był interesujący – sposób, w jaki podszedł do bardzo znanych piosenek z tekstami Agnieszki Osieckiej zrobił na mnie wrażenie. Teraz słuchamy materiału autorskiego. Jest świeżo i nowocześnie, a zamiast zastanawiać się, co w tej mieszance stylistycznej dominuje, lepiej skupić się na radości z obcowania ze świetną muzyką.
Można odetchnąć – zakończyła się kolejna edycja. Od początku było wiadomo, że nic wielkiego się nie wydarzy, ale pamiętajmy, że oglądamy program rozrywkowy, więc tu głównie chodzi o przyciągnięcie dużej widowni i reklamodawców. Wykreowanie nowej gwiazdy to „ryzyko” wpisane w scenariusz, ale nic się nie stanie, jeśli będzie inaczej. W tym sezonie od początku było wiadomo, że jeśli ktoś ma wygrać, to jeden z dwóch panów.
Ten album ukazał się w 2 lata temu, warto więc nadrobić zaległości, bo dobrych zespołów wokalnych jest na świecie zaledwie kilka. Co prawda Duwende wchodzi do tego elitarnego grona powoli, jednak nie sposób docenić ich dorobku. A „The Invitation” to pokaz umiejętności i wyobraźni.
Każdy artysta, który szczyt kariery ma już za sobą, na pewno inaczej podchodzi do kolejnych płyt. I dobrze, jeśli ma świadomość, że to, co najlepsze, już odjechało. W swoim najnowszym, osiemnastym albumie Grzegorz Turnau nawet nie usiłuje nawiązać do swoich najlepszych czasów, ale też nie mizdrzy się, po prostu zna swoją wartość i wie jak opowiadać historie. Tak jest np. w autorskiej piosence tytułowej.









