Skip to content
19 Sie / Wojtek

Taco Hemingway – „Cafe Belga” [RECENZJA]

Taco Hemingway lubi zaskakiwać. Po bardzo śmiałym eksperymencie współpracy z Quebonafide powstała  komercyjna i pewnie przez to bardzo popularna płyta "Soma". Kilka miesięcy później artysta wraca na swoje podwórko. "Cafe Belga" to powrót do pierwotnej stylistyki, jednak trudno nie zauważyć, że Hemingway jest już gdzie indziej. Po pierwszym przesłuchaniu ucieszyłem się z formy słuchowiska, podobnej do tej wykorzystanej na płycie "Marmur". Tam artysta był klientem hotelu, teraz jesteśmy świadkami wywiadu udzielonego w Cafe Belga. Początkowo bardzo podobał mi się pomysł pastiszu – piosenki przeplatane są pytaniami fikcyjnego dziennikarza. Ta taktyka jak najbardziej wpisuje się w podejście Hemingwaya do środowiska. Kiedy nieco później dowiedziałem się, że te pozornie dowcipne wstawki są fragmentami prawdziwego wywiadu udzielonego Markowi Fallowi, to nie bylo mi już do śmiechu, byłem wręcz zniesmaczony. Użycie kilku pytań i zmiskowanie ich na potrzeby swojej muzycznej opowieści na pewno tworzy udaną całość, jednak zabieg wyjęcia tych pytań z kontekstu calego wywiadu mnie nie przekonuje. Dziwię się, że Taco otrzymał zgodę na taką zabawę.

czytaj dalej…

15 Sie / Wojtek

Leski – „Miłość. Strona B” [RECENZJA]

Najnowsza płyta Leskiego, jak przystało na drugi album każdego wykonawcy, miała dać odpowiedź na pytanie czy na naszej scenie pojawił się ktoś interesujący. I dała.

"Miłość. Strona B" to album artysty świadomego.

Zresztą jego album debiutancki spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem, został nominowany do Fryderyka i nagrodzono go nagrodą Mateusza przez radiową Trójkę

Już tytuł tej płyty sugeruje, że będziemy obcować z rozważaniami na temat miłości, czyli tematem z muzyką popularną mocno związanym. Leski jawi się tu jako dojrzały facet, który nie wstydzi się swoich uczuć, a emocje pokazuje w każdym utworze. Na szczęście nie ma tkliwości i banału, i nawet, gdy teksty są nie do końca literackie, to w połączeniu z muzyką i dobrym wykonaniem tworzą spójną całość. Przeważają tutaj liryki miłosne, napisane z męskiej perspektywy – na pewno ciekawe. Takie utwory jak: "Skóra", "Cukier", "Skowyt" i "Wszystko co kocham" mogą zwrócić uwagę. Mam spore problemy z piosenką "Bejrut", bo mimo ciekawego podejścia do tematu miłości tekst jest chyba zbyt przekombinowany.

czytaj dalej…

12 Sie / Wojtek

James Taylor – „Covers” [RECENZJA]

James Taylor jest od dawna moim  guru klimatu i muzykalności. Dziś sięgam po jego album „Covers” z 2008 roku. Ta płyta interesuje mnie szczególnie, bo zawiera wyłącznie opracowania znanych piosenek, a to jak wiadomo dyscyplina zarezerwowana dla najlepszych. Oczywiście mam na myśli wykonania twórcze, bo kopiowanie jest raczej rzemiosłem niż sztuką.

Taylor znany jest z interpretacji obcego repertuaru,

bo chociażby jego wersje piosenek Carole King są do dziś kanonem stylu. Ale przecież ten artysta znany jest również z piosenek autorskich z moją ulubioną „I Don’t Want To Be Lonely Tonight”. Jednak najważniejsze jest, że w jego wykonaniu każda piosenka, niezależnie czy autorska czy obca, brzmi tak indywidualnie  i charakterystycznie, że nie można mieć wątpliwości, kto ją wykonuje.

czytaj dalej…

8 Sie / Wojtek

Młynarski-Masecki, Jazz Camerata Varsoviensis – „Fogg – Pieśniarz Warszawy” [RECENZJA]

Muzeum Powstania Warszawskiego zdążyło już nas przyzwyczaić, że coroczny koncert upamiętniający rocznicę powstania jest ważnym wydarzeniem kulturalnym. Wydawane przy tej okazji płyty są pozycjami, których długo się nie zapomina. Tak było chociażby ze świetmym albumem "Umiera piękno" Agi Zaryan czy zeszłorocznym "Jestem przestrzeń" Moniki Borzym. Organizator tych koncertów nie bał się nigdy odważnych kroków, jak projekty WooWoo, czy śmiała współpraca Smolika z Natalią Grosiak i raperem Miuoshem. Kiedy jakiś czas temu dowiedziałem się, że w tym roku będzie koncert i płyta z piosenkami z repertuaru Mieczysława Fogga, to moje zdziwienie bardzo szybko przerodziło się w ogromne zainteresowanie. Pomysł, aby nagrać album "Fogg – Pieśniarz Warszawy" czyli upamiętnienie artysty, który z tym miastem był mocno związany, to strzał w 10., a przede wszystkim lekkie złamanie konwencji. Bo chyba nikt z Warszawą nie jest bardziej kojarzony – najpierw jako wokalista solowy  lub w zespołach, występujący na wielu warszawskich scenach, potem ważna osoba polskiej kultury podczas okupacji, a po niej niestrudzony ambasador Polski i piewca Warszawy właśnie.

czytaj dalej…

6 Sie / Wojtek

Hinol – „Mej duszy dziecko” [RECENZJA]

Tytuł płyty i jej okładka mogą świadczyć, że to pozycja mroczna, żeby nie powiedzieć satanistyczna. Jednak nie.

"Mojej duszy dziecko" jest albumem jak najbardziej hip-hopowym.

Jego tytuł ma być podkreśleniem pracy samodzielnej – Hinol wcześniej był znany z formacji Polska Wersja, którą tworzył  z innym raperem Janem.

Ten album reprezentuje śmiały, łobuzerski styl. Hinol jest wierny swojej stylistyce, będąc wciąż osobą bezkompromisową, niebojącą się ważnych tematów. Jego teksty wymagają wciągnięcia się w materię, ale dzięki temu odkrywamy, że są bardzo autentyczne. I nawet jeśli pełno jest to wulgaryzmów i zdarzają się transakcemtacje tekstowe, to nie można autorowi odmówić szczerości. Temu facetowi albo wierzy się całkowicie, albo odrzuca po pierwszym przesłuchaniu. Mnie jego historia wciągnęła. Tak naprawdę trudno jest powiedzieć o czym Hinol nam opowiada, bo nie ma tu wyraźnego motywu przewodniego, a w kolejnych utworach bardziej chodzi o ogólny charakter, niż jakiś określony temat.

czytaj dalej…