Skip to content
23 Sie / Wojtek

Ryan Tennis – „Two Days on the Fence” [RECENZJA]

Mądrzy ludzie mówią, że podróże kształcą. Co prawda dzisiaj nie trzeba wychodzić z domu, aby znać wszystko,  co się dzieje w muzyce, jednak moje niektóre odkrycia muzyczne łączą się właśnie z wyjazdami. Nie wiem czy tak mocno zafascynowałbym  się muzyką Jamesa Taylora, gdybym 30 lat temu przypadkowo nie usłyszał go w amerykańskiej stacji radiowej. Trudno sobie wyobrazić, abym poźniej nie natknął się na tego artystę, co nie zmienia faktu, że odkryłem go w związku z pobytem gdzieś. W tym samym czasie byłem także pierwszy raz na koncercie Take 6. Ten zespół już znałem z debiutanckiej płyty, ale dopiero usłyszenie go na żywo zmieniło moje postrzeganie muzyki. W tym roku, podczas jednej z podróży, odkryłem dwóch panów: kanadyjskiego artystę występującego pod pseudonimem Bahamas (niedawno pisałem o jego najnowszym albumie) i Ryan'a Tennis'a. I o nim właśnie dziś słów kilka.

czytaj dalej…

20 Sie / Wojtek

Jacob Collier – „Djesse, Vol. 2” [RECENZJA]

Sensacja XXI wieku

Jacob Collier zaczął typowo – jeszcze jako nastolatek umieszczał swoje nagrania w sieci. Nic nowego, prawda? Tylko że w tym przypadku nie było typowo, bo nie trzeba było być wielkim znawcą aby odkryć, że to talent najwyższej próby. Szybko zainteresowali się nim najwięksi, a najbardizej Quince Jones. Tak, ten Quince Jones! Collier z sieci trafił więc na muzyczne salony, zaczął grać z najlepszymi, a jego debiutancki album zdobył 2 nagrody Grammy! Właśnie ukazał się "Djesse, Vol.2", czyli druga część ambitnego czteroalbumowego projektu , który ma się dokonać w przeciągu roku! Co prawda można powątpiewać, czy to się uda, bo jeśli między dwoma pierwszymi krążkami minęło 7 miesięcy, to trudno będzie zamknąć się jeszcze z dwoma kolejnymi w założonym czasie. Ale…..znając tego artystę należy spodziewać się wszystkiego, więc poczekajmy. A tymczasem…..

czytaj dalej…

17 Sie / Wojtek

Taco Hemingway – „Pocztówka z WWA, Lato’19” [RECENZJA]

Pocztówka z Warszawy

Dawno, dawno temu każdego lata dzieci wyjeżdżały na kolonie, ci starsi z namiotami na Mazury, a ich rodzice na wymarzony urlop w ośrodku FWP. Niby zupełnie inne style wypoczynku, na pewno inne niż dziś, ale jedno było wspólne – każdy musiał wysłać widokówkę: do rodziców, do dziadków, do biura. I taką właśnie pocztówkę z wakacji wysłał nam w swoim najnowszym albumie Taco Hemingway. A żeby nie było wątpliwości, że mówimy o relikcie przeszłości (być może o czymś, za czym powinniśmy tęsknić), artysta wkłada to w formę rodem z PRL-owskiej kroniki filmowej. Dzięki tej "słuchowiskowej" koncepcji i powrocie do początków artysty, znowu słyszymy człowieka normalnego, wytrawnego obserwatora, a nie meinstreamowego megalomana.

czytaj dalej…

13 Sie / Wojtek

Ed Sheeran – „No. 6 Collaboration Project” [RECENZJA]

To miała być bomba roku….

…..A wyszedł niewypał. Dla mnie oczywiście, bo sądząc po reakcjach rynku oczekiwany sukces komercyjny stał się faktem. Single promujące, jeszcze przed premierą albumu, nie były imponujące. Mimo wszystko jednak z ciekawością zabrałem się do całego albumu – jakoś trudno było mi uwierzyć, że ten świetny muzyk mógłby wydać coś słabszego. Fakt, wcześniej słyszeliśmy wyłącznie albumy solowe, teraz artysta postawił na bardzo szeroką reprezentację. Zaproszenie do udziału w nagraniach plejady pierwszoligowych artystów okazało się głównym pomysłem na tę płytę.

Piosenki dla każdego?

Pomysł na album był zaskakujący, bo oto nagle wokalista urzekający swoim głosem, czarujący balladami postanowił pokazać swój talent jako twórca. Oczywiście już jakiś czas Ed Sheeran był znany jako autor dobrych piosenek dla innych wykonawców, teraz jednak poszedł dalej. Wystarczy spojrzeć na listę zaproszonych gości: Khalid, Camila Cabello, Cardi B, Chance the Rapper, Justin Bieber, Travis Scott, Eminem, 50 Cent, Ella Mai,  H.ER., Chris Stapleton, Bruno Mars. To tylko część imponującego zestawu i na tym niestety kończy się jego sensacyjny charakter – połączenie tak różnych światów dało nam mieszankę przypadkową i niestylową. Dla mnie raczej ciężkostrawną. Ale…

…Odnoszę wrażenie, że Sheeranowi chodziło o wysłanie w świat potężnego ogłoszenia: MOGĘ NAPISAĆ PIOSENKĘ DLA KAŻDEGO. Dla każdego wykonawcy i dla każdego słuchacza. 

czytaj dalej…

9 Sie / Wojtek

Kali/Magiera – „Chudy chłopak” [RECENZJA]

"Chudy chłopak" i miłe zaskoczenie

Po poprzednim albumie, w którym Kali głównie chwalił się wszystkim czym mógł, nie miałem już ochoty na kolejne spotkanie z nim. Jednak wysoka, utrzymująca się lokata na OLiSie zmusiła mnie do sprawdzenia. Oczywiście nie musiało to wcale oznaczać, że album swoją popularność zawdzięcza poziomowi artystycznemu – w tym zestawieniu właśnie płyty reprezentujące hip-hop cieszą się popularnością z nieznanych mi, zdecydowanie pozaartystycznych wartości. I tu spotkała mnie niespodzianka – najnowszy album artysty jest całkiem strawny!

czytaj dalej…