Skip to content
28 sty / admin

Szczyl mówi: sprawdzam – „Polska Floryda” [RECENZJA]

“Dbam o siebie sam, gdy nie wierzę w siebie sam
Szczyle mają w łapach, mają w łapach cały świat”

Nazwanie kogoś szczylem komplementem raczej nie jest, ale powiedzenie tak o sobie to pokazanie dużego dystansu. I to słychać w wielu utworach, np. w “Fenomenalnym”. Bo jeśli ma się 21 lat i debiutuje w dyscyplinie bardzo w Polsce konkurencyjnej, to trzeba się czymś wyróżnić. Tak jak Szczyl, bardzo zdolny młodzieniec przyciągający swoją bezpośredniością, prostotą przekazu i niebanalnym, bardzo interesującym głosem. Do tego znakomici współpracownicy i wydanie albumu przez Sony – taki debiut musiał zrobić wrażenie.

czytaj dalej…

24 sty / admin

Cory Wong – „Wong’s Cafe”

Ciekawe, ile czasu będą potrzebowali miłośnicy Vulfpeck na odkrycie, że to właściwie kolejny krążek tej kapeli. Tak, tytuł jest nieco zwodniczy, bo firmowanie albumu nazwiskiem byłego gitarzysty zespołu to spore zaskoczenie. Cory Wong ostatnio trochę się miota chcąc zaistnieć pod własnym nazwiskiem. Niedawno wydany album ze szwedzką grupą Dirty Loops, a nieco wcześniej krążki z Davem Kotzem,  Jonem Batiste i z The Wongnotes – łącznie na 19 albumów w karierze artysty, aż 10 studyjnych płyt powstało w ostatnich 2 latach. Tę ambicję Cory Wong wypełnia samodzielnie, będąc jednocześnie producentem i wydawcą większości albumów, albo nagrywając je pod marką Vulf, tak jak właśnie „Wong’s Cafe”. I to może rozwiązanie tej całej zagadki, bo Vulf Records to wytwórnia powstała na potrzeby Vulfpeck właśnie.

Muzyka na tej płycie to materiał nagrywany w różnych okolicznościach przez cały Vulfpack lub niektórych jego członków. Wspólnym mianownikiem jest tutaj Wong, zresztą on jest kompozytorem połowy materiału. Słyszymy tu jeszcze kompozycje dwóch członków Vulfpack (Jack Stratton i Woody Goss) i to dzięki nim czujemy się jakbyśmy słuchali nieznanych, ale częściej jednak słyszanych już wcześniej utworów.

Ten album wyróżnia się konsekwencją, wszystkie utwory są instrumentalne, a Cory Wong stara się tutaj być muzykiem widocznym (w tym przypadku lepiej będzie powiedzieć „słyszalnym”). Dla mnie to materiał, którego słucha się z przyjemnością. Zastanawiam się jednak, co sprawia, że Cory Wong tak mocno się ostatnio eksponuje?

9/10

21 sty / admin

Donguralesko, Shellerini, Tailor Cut – „Trinity” [RECENZJA]

Miało być wielkie bum – tytuł albumu nawiązuje do pierwszej na świecie próby nuklearnej, przeprowadzonej przez USA w 1945 roku. Jeśli koś znał historyczny kontekst, mógł się spodziewać niezłego wstrząsu. No właśnie. Miało być jak u Hitchcocka, a wyszło jak u Vegi – jest atrakcyjnie, ale tak naprawdę, to nie wiemy, o czym jest ten album.

czytaj dalej…

18 sty / admin

The Baylor Project – „Generations” [RECENZJA]

Ten duet małżonków istnieje od niedawna, ale to nic nie znaczy – oboje mają za sobą bogatą karierę, zwłaszcza Marcus Baylor, wieloletni perkusista słynnej kapeli Yelowjackets. Z kolei Jean Baylor była wokalistką zespołu Zhane, nagrała także dwa albumy solowe. Decyzja o połączeniu sił muzyków z nieco innych światów mogło zaskoczyć, ale już debiutancki album został doceniony dwiema nominacjami do Grammy – żeby było ciekawiej wyróżnienia były w dwóch różnych kategoriach: jazz i R&B. Teraz, przy drugim albumie,  jest ponowne docenienie w kategorii jazzowy album wokalny.

czytaj dalej…

16 sty / admin

O coverach (prawie) wszystko – „I Just Call to Say I Love You”

Któż nie zna tej piosenki? Wydaje się, że nie ma wesela, aby nie zagrano „I Just Call to Say I Love You”. I pewnie jej autor, Stewie Wonder, nie jest zachwycony, bo dziś to utwór kojarzony z klimatami biesiadnymi. Jednak z drugiej strony nie ma co narzekać, światowa popularność jest chyba tego warta. Piosenka ukazała się jako singiel albumu „The Woman in Red” z 1984 roku i momentalnie podbiła światowe listy przebojów, nawet brytyjską, na której była jedyną piosenką artysty na pierwszym miejscu. Do tego dodajmy jeszcze trzy nominacja do nagrody Grammy, Złoty Glob i statuetkę Oscara. Autorem piosenki jest sam Wonder, aczkolwiek jego wcześniejsi współautorzy wielu innych piosenek: Lee Garrett i Lloyd Chiate twierdzili, że napisali „I Just Call to Say I Love You” rok wcześniej. W końcu sprawa znalazła się w sądzie, ale ten opowiedział się za Wonderem.

czytaj dalej…