Skip to content
17 Paź / Wojtek

Gilbert O’Sullivan – „Gilbert O’Sullivan” [RECENZJA]

W tym roku kilku starszych panów postanowiło, że o sobie przypomną nowymi płytami. Pisałem już o świetnej płycie Paula Simona, teraz czas na Gilberta O'Sullivana.

Tego artysty młodzi słuchacze nie znają, bo największe sukcesy odnosił prawie 50 lat temu. I potem zniknął z pierwszego rzędu, mimo że cały czas koncertował. Jego kilka przebojów, jak: "Clair", "Alone Again" i "Get Down" cały czas należy do klasyki XX wieku.

czytaj dalej…

16 Paź / Wojtek

O coverach (prawie) wszystko – „Don’t Know Why”

Ostatnio coraz częściej przyglądamy się piosenkom bardzo młodym, co w kontekście umiejscowienia ich w historii muzyki jest zjawiskiem wyjątkowym. Zwykle najwięcej ciekawych wykonań posiadają utwory powstałe wiele lat temu, a dzięki upływowi czasu i zmieniającym się muzycznym modom ich nowe wersje mają prawo zaskakiwać. Dziś przyglądamy się piosence z 1999 roku.

czytaj dalej…

14 Paź / Wojtek

Voice 2018 – bitwy, czyli słabizny c.d.

Po przesłuchaniach w ciemno było wiadomo, że ta edycja nie jest wysokich lotów. Wczorajszy odcinek pierwszych bitew, czyli najdziwniejszy etap tego show pokazał, że tak jest. A może nawet gorzej:-(

Zaserwowano nam duety i jeden tercet. Ogólnie poziom był przeciętny, żeby nie powiedzieć, że wręcz słaby. Czulem się, jakbym uczestniczył w podrzędnym karaoke.

Pierwszy występ prezentujący przyzwoity poziom to duet Darii Adamczewskiej z Dianą Ciecierską. Tutaj było bez kombinowania i popisywania się. Te 2 wokaliski zauważyłem już na wcześniejszym etapie, więc ich wczorajszy niezły występ nie był zaskoczeniem. Mimo raczej wyrównanego poziomu  bardziej przekonała mnie Diana.

czytaj dalej…

12 Paź / Wojtek

Reni Jusis – „Ćma” [RECENZJA]

Jej poprzedni album był słaby.

Bałem się, że Reni Jusis nie potrafi się odnaleźć w nowej muzycznej rzeczywistości, bo to, co wcześniej było jej silną stroną, czyli przecieranie szlaków w muzyce klubowej, trochę jej uciekło. I to zresztą naturalne, bo dziś Reni jest artystką, jak na ten gatunek, raczej wiekową. Tymczasem…..

"Ćma" to zaskakująco dobry album.

Tutaj zdecydowanie rządzi piosenka tytułowa – sugestywna i przebojowa. Zagadką dla mnie jest jednak jej 5 wersji. Najpierw słyszymy piosenkę jako część płyty, wkomponowaną w pozostały repertuar. Wszystko więc gra i przekonuje. Jednak na koniec albumu artystka proponuje remixy wykonane przez różnych twórców. I to już nie jest takie fajne. Czy przeciętny słuchacz zainteresuje się takim eksperymentem? Obawiam się, że wielokrotne wysłuchanie jednego utworu w kilku lekko różniących się wersjach może być ciężkostrawne. Jednak z punktu widzenia procesu twórczego jest to bardzo ciekawy eksperyment, bo przy tej okazji możemy zaobserwować pracę koncepcyjną. Takie próby podczas nagrywania albumów wykonuje wielu artystów, ale nigy nie są one pokazywane światu. A wniosek jest jeden – wersja sygnowana przez artystkę jest najciekawsza. Można więc uznać, że umieszczenie na plycie wersji poszukujacych jest ciekawe, ale nie wiem czy zasługuje na publikację. Staram się więc słuchać tej płyty w wersji podstawowej, a wspomniane 4 remixy traktuję jak bonus.

czytaj dalej…

9 Paź / Wojtek

Paul Simon – „In the Blue Light” [RECENZJA]

Czy można być czynnym artystą mając 77 lat? Można, oczywiście. Niedawno udowodnił to na koncercie w Polsce Mick Jagger, a kilku równie zasłużonych muzyków wydało w tym roku albumy. Zaczynam od ikony muzyki Paula Simona.

Ta 14. solowa płyta artysty zawiera 10 piosenek z różnych okresów twórczości. Założeniem było, aby nagrać piosenki mniej znane, z solowych albumów. Ale nawet te nie tak przebojowe utwory są każdemu średnio osłuchanemu odbiorcy dobrze znane. Piosenki ułożone są w ciekawą opowieść złożoną z 2 piosenek z lat 70., 2 z lat 80., jednej z lat 90.  i aż 5 najnowszych. Prawdopodobnie z tymi napisanymi w XXI wieku Simon utożsamia się najbardziej.

Ta płyta to najlepszy przykład z cyklu "poprawianie samego siebie". Artysta zrobił kompendium wiedzy dla wszystkich muzyków, którzy wykonują cudzy repertuar. Bo oto Paul Simon pokazał, że w swoich doskonale wykonanych pierwotnie utworach można sporo zmienieć. Dziś te piosenki nabierają szlachetności i jeszcze większego blasku. Za ich nowe oblicze odpowiada sam artysta z udziałem Roya Halee. Ten znany producent był związany jeszcze z duetem Simon&Gurfunkel, wprowadzając zasasdę nagrywania wokali z jednego mikrofonu, i między innym w ten sposób przyczyniając się do fonograficznego sukcesu zespołu. Halee współpracował także z Simonem przy albumach solowych, jest więc jego najlepszym i najwierniejszym współpracownikiem. 

czytaj dalej…