Skip to content
17 Paź / Wojtek

Benjamin Clementine – „I Tell a Fly” [RECENZJA]

Syndrom drugiej płyty zapewne dotyczy każdego, ale w przypadku Benjamina Clementine ma zupełnie inny wymiar. Na pewno cały muzyczny świat czekał na ten album z zapartym tchem. Ale, gdyby nie prestiżowa nagroda Mercure za debiutancki album, prawdopodobnie żadna wytwórnia nie zdecydowałaby się na wydanie tak odważnej płyty. Tak, posiadanie w swoim dorobku tego cennego wyróżnienia pozwoliło artyście na nagranie albumu wyjątkowego. „I Tell a Fly” to świetnie zaplanowana opowieść.

czytaj dalej…

15 Paź / Wojtek

The Voice – nieco lepiej

Po pierwszym odcinku bitew spisałem tę edycję na straty. Tymczasem…….wczoraj pokazano, że wcale tak źle nie jest, bo było czego posłuchać. I nawet dramaturgicznie udało się zbudować ciekawe widowisko. Szkoda, że nie pomyślano o tym w całym cyklu, bo na tle wczorajszego odcinka ten wcześniejszy wydaje się złym snem. I podejrzewam, że za tydzień będzie jeszcze lepiej.

Rozpoczęło się nieźle. W duecie Małgorzaty Hodurek z Arturem Wołk – Lewanowiczem postawiono na to, co na tym etapie powinno być najważniejsze, czyli wykonanie spójnego duetu. I to właśnie było, mimo że indywidualnie zdarzały się wpadki, zwłaszcza nieczystości Artura. Dlatego cieszę się, że oboje przeszli do następnego etapu, bo mimo że Małgorzata była zdecydowanie lepsza, to właśnie staranność w wykonaniu zespołowym świadczy o klasie wykonawców. Brawo:-)

czytaj dalej…

11 Paź / Wojtek

Natalia Kukulska – „Halo tu Ziemia” [RECENZJA]

Natalia Kukulska raczej nie próżnuje. Jej kolejne albumy pokazują, że artystka ciągle ma coś do powiedzenia, nawet jeśli ten głos nie zawsze jest udany – jej wszystkie płyty wnoszą za każdym razem coś nowego. Tak, Kukulska niewątpliwie nie odcina kuponów od swoich  dotychczasowych osiągnięć –  wybiera nowe, często nieznane i niebezpieczne drogi. Tym razem artystka wybrała się w kosmos.

Płyta „Halo tu Ziemia” jest niewątpliwie pracą koncepcyjną – wszystko co się na niej dzieje jest podporządkowane celowi nadrzędnemu, łącznie z zagadkową okładką. To nie jest typowy zbiór kilkunastu bardziej lub mniej przypadkowych piosenek. Zamysł jest niewątpliwie godny uznania. Nieco gorzej jednak jest z realizacją. Słuchając tych ciekawych piosenek i dobrych brzmień, cały czas odnosiłem wrżenie, że Kukulska przebrała się za kogoś innego. Bo jak można nazwać zabiegi, gdy na tle nowoczesnej muzyki, może czasami jednak zbyt dosłownej, głos wokalistki brzmi po staremu. Ten bardzo tradycyjny sposób śpiewania kompletnie tutaj nie pasuje do koncepcji płyty nowoczesnej. Ale może to tylko moje wrażenie.

czytaj dalej…

9 Paź / admin

The voice – bitwy z walkowerem

Ten etap rywalizacji jest dla mnie zawsze najbardziej bolesny. Każdy zajmujący się śpiewaniem wie doskonale, że wykonanie przyzwoitego duetu to wyższa szkoła jazdy. Wczorajszy odcinek potwierdził to bardzo boleśnie – zafundowano nam głównie wykonania słabe, często wręcz żenujące. I szkoda, że współpraca z trenerami, bądź co bądź doświadczonymi muzykami, nie pomogła uczestnikom w wykonaniach chociaż przyzwoitych. Wśród wszystkich występów akceptowalne były zaledwie dwa.

Pierwszym, którego wysłuchałem bez bólu był duet Mileny Szymańskiej i Magdaleny Krzemień. Szkoda, że wokalistki za  mocno wzięły sobie do serca formułę pojedynku, bo ich wykonanie trudno nazwać duetem. Jednak trzeba docenić ich wysiłek w całkiem przyzwoite, bardzo energiczne wykonanie trudnej piosenki. Prawdopodobnie sam utwór zmusił dziewczyny do takiego akurat wykonania, w którym więcej było popisów solowych, ale widać też było wspólny cel. Na tle wszystkich wcześniejszych miernych wykonań ten duet przywrócił we mnie nadzieję, że jednak są w tej edycji  uczestnicy, którzy mają coś na scenie do powiedzenia.

Podobnie było w ducie Dave Adamshvili i Adam Milczarczyk. Wygrana tego pierwszego była bezdyskusyjna, wszak to od początku mój faworyt do finału tej edycji. Na szczęście Adam poradził sobie nienajgorzej – śpiewanie w duecie z dużo lepszym wokalistą motywuje do przekraczania granic, ale może też uwypuklić różnicę poziomów dzielącą śpiewających. Można więc pogratulować Andrzejowi Piasecznemu, opiekunowi tej drużyny, że tak dobrze dobrał chłopaków i wybrał dla nich odpowienią piosenkę. Dave po raz kolejny pokazał, że  śpiewanie to nie technikalia i popisywanie się głosem, a przekazywanie emocji. Tak, świadomość śpiewania to w tym programie ciągle największa bolączka uczestników. Zakładam, że w następnych rywalizacjach tego etapu wykonawcy zagraniczni potwierdzą swoją klasę.

Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości,  że w tym programie można śpiewać interesująco, to polecam posłuchanie uczestników amerykańskiej edycji programu. Tam ten właśnie etap jest ozdobą całego show. Po większości tych wykonań każdy uczciwy wokalista powinien bardzo zrewidować swoje myślenie o śpiewaniu. Albo po prostu zacząć robić coś innego.

6 Paź / Wojtek

O coverach (prawie) wszystko – „Grande Valse Brillante”

Ta piosenka nie mieści się w założeniu moich poszukiwań, bo w nich chodzi o odkrywanie nowych, ciekawych nagrań. Tymczasem „Grande Valse Brillante” została tak świetnie zaśpiewana, że do dziś nie ma artystów, którym udałoby się odnaleźć nowy klucz wykonawczy. Z drugiej jednak strony, zbliżając się do końca drugiej setki piosenek, którymi się przyglądałem, trudno pominąć ten ważny w Polsce utwór.

Zacznijmy jednak od początku, bo historia powstawania piosenki nie jest wcale taka prosta. Otóż pomysł zaśpiewania tekstu Juliana Tuwima powstał w krakowskiej Piwnicy pod Baranami, a muzykę dla Mieczysława Święcickiego napisał Zygmunt Konieczny. Dlaczego to miał być utwór męski? Bo taki jest oryginał – fragment „Kwiatów Polskich” brzmiał tak:

Ja – wódkę za wódką w bufecie…
Oczami po sali drewnianej –
I serce ci wali,

Pijany.
(Czy pamiętasz?)
orkiestra
powoli
opada
przycicha
powiada,
że zaraz
(Czy pamiętasz, jak z tobą…?)
już znalazł
mój wzrok twoje oczy,
już idę –
po drodze
zamroczy –
już zaraz
za chwilę…
(Czy pamiętasz, jak z tobą tańczyłem?…)
podchodzę
na palcach
i zaraz
nad głową
grzmotnęło do walca
porywa – na życie i śmierć – do tańca

Grande Valse Brillante

Czy pamiętasz, jak z tobą tańczyłem walca,
Panno, madonno, legendo tych lat?
Czy pamiętasz, jak ruszył świat do tańca,
Świat, co w ramiona mi wpadł?
Wylękniony bluźnierca,
Dotulałem do serca
W utajeniu kwitnące, te dwie,
Unoszone gorąco,
Unisono dyszące,
Jak ty cała, w domysłach i mgle.
I tych dwoje nad dwiema,
Co też są, lecz ich nie ma,
Bo rzęsami zakryte i w dół,
Jakby tam właśnie były
I błękitem pieściły,
Jedno tę, drugie tę, pół na pół.
Rośnie grom i strun, i trąb,
Rośnie krąg i zachwyt rąk,
Coraz więcej kibici
Chciwie ramię ochwyci,
Świętokradczo napełza
Drżąca ręka na pąk
drżący,
Huczą słońca grzmiących trąb,
Kołujący rośnie krąg,
Pędzi zawrót
kolisty
Po elipsie
falistej,
Jednomętnym rozpływem wiruje jak bąk.

Gdy przez sufit przetaczam –
Nosem gwiazdy zahaczam,
Gdy po ziemi młynkuję,
To udaję siłacza.
Wątłe mięśnie naprężam,
Pierś cherlawą wytężam,
Będziesz miała atletę
I huzara za męża.

Wniebowziętym bełkotem
O zabawie cos plotę,
Będziesz miała za męża
Skończonego idiotę,
Słuchasz, chłodna i obca,
Cudo-chłopca, co hopsa,
Żebyś miała z męża
Wytwornego światowca.

A tu noga ugrzęzła,
Drzazga w dziurze uwięzła,
Bo ma dziurę w podeszwie
Twój pretendent na męża.
Ale szarpnę się, wyrwę –
I już wolny, odeszło,
I walcuję, szurając
Odwinietą podeszwą.

Lektura tekstu może wprowadzić w podziw dla twórców najważniejszego wykonania, że z tego ewidentnie męskiego tekstu udało się ostatecznie stworzyć tak wielkie, bardzo wiarygodne dzieło.

czytaj dalej…