Skip to content
3 Kwi / Wojtek

PRO8L3M – „Widmo” [RECENZJA]

 

"Widmo" – przesłuchanie nr 1 – chyba jest dobrze

"Widmo – przesłuchanie nr 5 – chyba nie jest dobrze

"Widmo – przesłuchanie nr 10 – nadal nie jest dobrze, ale ciągle nie do końca wiem dlaczego. Słucham dalej:-(

PRO8L3M – duet z charakterem

Zdobyli naszą scenę błyskawicznie. Ich tegoroczna nominacja do Fryderyka była już sporą nobilitacją. Zresztą to chyba jedyna nominacja w kategorii rap i hip-hop, która mnie nie dziwiła. Dlaczego? Bo pominięto kilka  świetnych albumów (Syny, Słoń, 2 Sławy) koncentrując się na komercji. W tym towarzystwie obecność świeżego PRO8L3M było egzotyczna. Jeszcze bardziej zaskakujące było przyznanie aż 3 statuetek ex equo. Zaliczenie do tego grona debiutantów tak na prawdę  było ich zwycięstwem, bo dla mnie triumfatorem w tej kategorii był właśnie PRO8L3M. Kiedy ten cały fryderykowy bałagan się rozgrywał zespół był już gotowy z nową płytą. Nie wiem, czy czekano z premierą celowo, ale spodziewam się, że ci, którzy słuchają tej kapeli i hip-hopu w ogóle, jakoś nieszczególnie przejmują się jakimiś polskimi nagrodami przyznawanymi przez napuszoną branżę.

czytaj dalej…

1 Kwi / Wojtek

O coverach (prawie) wszystko – „In My Life”

Ta wydana na płycie „Rubber Soul” piosenka stała się wizytówką zespołu The Beatles. Magazyn Rolling Stone na swojej liście utworów wszech czasów umieścił ją na 23 miejscu.  Jak zwykle w przypadku tej kapeli ciekawe jest podążanie ścieżkami autorstwa – wg członków zespołu piosenkę napisał John Lennon, który zgodził się, aby autorstwo przypisać spółce Lennon-McCartney. Jednak później, w różnych wspomnieniach obaj panowie zupełnie inaczej komentują autorstwo utworu. McCartney twierdzi, że napisał całą muzykę do tekstu Lennona, podczas gdy ten ujawnia, że udział McCartney’a w pisaniu melodii to jedynie harmonia i środkowy fragment instrumentalny. Na podstawie wykonanej w 2018 roku analizy „bag-of-words model ling” okazuje się, że muzykę do piosenki w całości skomponował Lennon. Z kolei matematyk Keith Devlin, opierając się na tej analizie obliczył prawdopodobieństwo napisania muzyki przez McCarney’a na poziomie 0,18%.

czytaj dalej…

30 Mar / Wojtek

Daria Zawiałow – „Helsinki” [RECENZJA]

Jeszcze całkiem niedawno swoim debiutanckim krążkiem Daria Zawiałow błyskawicznie zdobyła naszą scenę muzyczną. Czy najnowszy album poradził sobie z klątwą drugiej płyty? Bo przecież niejednokrotnie widzieliśmy, że nawet jeśli debiut jest udany, to potem już niewiele się dzieje. A jak jest tym razem? Jeśli uznamy, że poprzedni album artystki był dobry, to ten jest równie interesujący. Dla mnie jednak nie ma wielkiej różnicy.

Nadal słyszę wokalistkę, która szuka swojej drogi.

"Helsinki" to 13 piosenek, ale w wersji (nomen omen) "de luxe" jest już ich 16! Chyba jednak trochę za dużo, bo gdyby wyrzucić kilka z nich, zwlaszczy tych "luksusowych", to album pewnie byłby nieco strawniejszy, ale o tym jeszcze za chwilę. Spodziewam się, że zwolennicy artystki są zadowoleni, bo dostali materiał różnorodny. No właśnie, ilość utworów na krążku nie dziwi, bo cały czas słychać, że artystka szuka swojej tożsamości. To, co było słyszalne na pierwszym albumie, czyli podobna barwa i podobny sposób śpiewania do kilku artystek, tutaj nadal występuje. Co prawda dzisiaj łatwiej już Zawiałow rozpoznać w radiu, bo dzięki częstym występom do jej głosu zdążyliśmy się przyzwyczaić. Mimo tego cały czas słyszę podobieństwa do innych wokalistek. 

czytaj dalej…

26 Mar / Wojtek

Cecile McLorin Salvant – „The Window” [RECENZJA]

Rok temu, kiedy zdobyła swoją kolejną statuetką Grammy, pisałem o niej z lekkim zdziwieniem. Raczej nie rozumiałem zachwytu całego muzycznego świata. Teraz, kiedy Cecile McLorin Salvant znowu nagrodzono tą najważniejszą nagrodą, nic się nie zmieniło – nadal nie bardzo wiem o co chodzi. Album  "The Window", profesjonalny, dobrze zagrany, nie robi na mnie większego wrażenia. 

Właściwie o tej płycie mógłbym napisać to samo, co o poprzedniej: naśladownictwo wielkch div jazzu. Bo to rzeczywiście jest podobny poziom mistrzostwa do tego, który reprezentowały Ella Fitzgerald, Sarah Vaughan i Billie Holiday. I wpływy tych trzech wokalistek słychać wyraźnie. Jednak poza podobieństwiem i wrażeniem, że to wszystko już słyszeliśmy, nic więcej się tutaj nie dzieje. Często zdarza mi się robić sobie wieczory z jedną ze wspomnianych pań, potrafię przez kilka godzin delektować się starymi płytami, najczęściej Sarah Vaughan. I za każdym razem odkrywam coś nowego. Słuchając "The Window" nie mam już tego rodzaju przyjemności – słyszę zimny, wręcz laboratoryjny profesjonalizm. I już w połowie albumu zaczynam się nudzić. 

czytaj dalej…

23 Mar / Wojtek

Fisz, Emade, Tworzywo – „Radar” [RECENZJA]

Najnowszy album tych zdolnych artystów uświadomił mi podobieństwo do stylistyki Voo Voo. Dlaczego nie wpadłem na to wcześniej? Bo teraz nie zadział przypadek, a świadoma decyzja twórcza: ten sam producent i realizator, to samo studio, w dodatku także ten sam dystrybutor. Biorąc pod uwagę, że oba albumy zostały wydane w odstępstwie 3 tygodni można mieć wrażenie, że to praca zbiorowa. Wydaje mi się, ży gdyby materiał z obu krążków pomieszać i wydać  albumy z przypadkowo zestawionymi piosenkami, to niewielu by się zorientowało, że to zupełnie dwie inne kapele. Bo najważniejsza w tych wspólnych elementach jest zawartość, czyli podobna stylistyka, te same tematy ujmowane w podobnym sposobie narracji. A na czele tego wszystkiego jest wokal Fisza, który jeszcze nigdy nie "śpiewał" tak podobnie jak jego ojcec, wokalista Voo Voo. Jednak to, co w przypadku Waglewskiego seniora jest dla mnie do przyjęcia, bo jest już znakiem firmowym, tak u Bartka atakuje potworną mamierą wokalną i niestarannością wykonawczą.

Piszę to z dużą złością, bo materiał jest bardzo interesujący. Jest dużo dojrzalej niż na poprzednich "Dronach", ale Fisz wokalista, to już nie jest ta sama postać co Fisz raper. Spodziewam się, że wybranie singla nie było łatwe. Jest tu kilka świetnych utworów. Padło na ciekawe "Dwa ognie", które stały się przebojem. Ale pewnie podobnie byłoby z wiekszością innych utworów. Moją uwagę bardziej przykuwają "Jestem w niebie", tytułowy "Radar" i "Melatonina". 

czytaj dalej…