Brian Bromberg – „Thicker Than Water” [RECENZJA]
Od czasu do czasu muszę posłuchać czegoś innego, artystycznego, na zasadzie detoxu. Poszukałem i znalazłem. Nowa płyta Bromberga spełniła swoją rolę:-)
Brian Bromberg to uznany amerykański basista – równie dobrze radzi sobie na instrumencie elektrycznym, jak i kontrabasie akustycznym. Jak na muzyka tych instrumentów przystało Bromberg grał w różnych składach, zapraszali go najlepsi. Jednak bardzo szybko muzyk postawił na karierę solową i jako kompozytor, a także producent nagrywał swoje albumy. „Thicker Than Water” to już 22. płyta artysty. Tytuł odnosi się do powiedzenia „blood is thicker than water” (krew jest gęstsza niż woda) i jest popularnym cytatem, często wykorzystywanym jako tytuł filmów i seriali, firmuje też aż 4 inne albumy.
www.youtube.com/watch?v=X9Efewg1Bo8.
Ta płyta to prawie godzina porządnego grania. Bromberg pokazuje, że muzyka instrumentalna może być atrakcyjna. No ale co tu dużo gadać, osoby zaproszone do tych nagrań to nie byle jacy muzycy. W tym towarzystwie Brombergowi udało się grać „pierwsze skrzypce”, jego gitara często szaleje, a kiedy trzeba uwodzi. Najciekawsze jest, że tak świadomy, samodzielny muzyk umiał dopuścić do głosu innych instrumentalistów. Najczęściej słyszymy solówki gitarowe, jak np. w świetnym „Coupe De Ville”. Ale też znalazło się miejsce na fortepian w utworze „Your Eyes”.
Płytę zdominowały klimaty radosne, reprezentowane przez 2 singlowe utwory: tytułowy „Thicker Than Water” i wspomniany już „Coupe De Ville”. Na tym tle niezwykle atrakcyjnie brzmią utwory spokojne, z urokliwym „It’s Called Life”. Ale nawet w tych mniej brawurowych kompozycjach cały czas dominuje energia. Bo np. w „Land of the Rising Sun” niece innej, magicznej stylistyce, dramaturgia rozkręca się od spokojnej części pierwszej do brawurowej części środkowej, aby na koniec znowu wszystko się uspokoiło.
www.youtube.com/watch?v=_va7gdYaZSY
Ciekawie podszedł Bromberg do koncepcji aranżacyjnych. Głównie postawił na bogactwo dźwięków. W utworach dynamicznych są one wzmocnione przez sekcję dętą, a w klimatach spokojniejszych postawiono na smyczki.
Tej płyty naprawdę warto posłuchać. Może nie jest to arcydzieło, które zdominuje historię muzyki popularnej. Jednak dla ludzi, którzy szukają w muzyce czegoś głębszego to może być ważna pozycja. Gorąco polecam!
9/10









