Skip to content
3 sty / Wojtek

DJ Decks – „Mixtape 8” [RECENZJA]

DJ Decks wydaje następny krążek autorski i dla porządku numeruje go stosownie, bo to ósmy album z zaproszonymi raperami. I chyba muzyk stał się zakładnikiem własnego pomysłu, zwłaszcza, że poprzedni krążek z tej serii był świetny. Tam jednak królowali raperzy zagraniczni, którzy podkreślali wartości muzyczne. Razem powstał bardzo dobry materiał na poziomie światowym. W najnowszym albumie DJ Decks zaprosił polskich wykonawców, i od razu gołym okiem widać różnicę pomiędzy polskim rapem, a resztą świata.

Wybierając gości DJ Decks postawił na sprawdzone nazwiska, czyli ludzi albo bardzo zajętych, albo po dużej dawce sodówki, lub jedno i drugie. Większość raperów potraktowało gościnny występ jako zło konieczne, robiąc to na odwal, jak przyznał się w utworze „Koty z Mokotowa” Hemp Gru: „w studiu na kolanie napisany tekst”. I szkoda, bo to kawałek z dużym potencjałem. Podobnie jak „Biernik (kogo? co?)” – tutaj Mata i WoLa chyba się nie przyłożyli, ale pomysł jest. Dobrze, że w stosie niedoróbek nie zawiedli moi ulubieni artyści – „Energetyk”, w którym Dwa Sławy i Miły ATZ sprawiają, że to najciekawszy utwór na krążku. Nieco mniej, ale jednak, podoba mi się „Z popiołów”. Szkoda, że kumulacja osobowości (Sokół, Kukon, Sarius) przesłodziła ten całkiem udany utwór.

Oczywiście, że powinniśmy skupić się na gospodarzu albumu. I rzeczywiście muzyka jest jak zwykle bardzo dobra, jest dużo ciekawych pomysłów i rozmach. Jednak nie możemy zapominać, że to DJ Decks rozdawał tutaj karty. Zamiast zadać sobie trochę trudu i poszukać młodych zdolnych, a tych u nas nie brak, to skupił się na tłustych kotach. A te, jak mówi klasyk, same dobrze wiedzą, co jest dla  nich najlepsze.

7/10

Zostaw komentarz