Skip to content
6 mar / Wojtek

Emily King – „Special Occasion” [RECENZJA]

Ten album to największe zaskoczenie w tegorocznych nagrodach Grammy. Po pierwsze, że w ogóle, a po drugie to w kategorii kompletnie przypadkowej, bo umieszczenie go w szufladzie R&B to efekt, jakby o nominacjach decydowała maszyna losująca.

Większości piosenek bliżej do grzecznego, modnego kilkanaście lat temu popu. Do tego nieco plastikowy głos wokalistki – to nie jest materiał, którego słuchałbym, gdyby nie nominacja do Grammy. Właściwie podoba mi się jedynie piosenka tytułowa, nie tak banalna jak reszta, z ciekawą, sprytną aranżacją.

Myślę, że najwięcej szkody zrobiła wokalistce sama nominacja, bo umieszczenie w nieodpowiednim towarzystwie nigdy nic dobrego nie przynosi. A przecież niedawno komplementowałem tę artystkę za udział w projekcie Roberta Glaspera „Run the World” – tam wszystko brzmi znakomicie, co być może jest głównie zasługą frontmana. A przy okazji zastanawiam się, czy dzielenie muzyki na kategorie ma jeszcze sens, bo jeśli ma być tak, jak w przypadku tego albumu, to chyba szkoda czasu.

8/10

Zostaw komentarz