Skip to content
28 gru / Wojtek

Tymek – „Klubowe 2” [RECENZJA]

Tymek kontynuuje swoją przygodę klubowo-papierosową. Najpierw były „Klubowe”, po 2 latach „Popularne”, teraz „Klubowe 2”, czyli powrót do klimatów klubowych. Tym samym artysta daje znać, gdzie tak naprawdę jest jego miejsce. Trochę szkoda, bo nie wiemy, czy to, co było w ubiegłorocznym, fenomenalnym „Odrodzeniu” to tylko jednorazowy skok w bok, czy raczej odwrotnie?

Tymek znowu epatuje stanem posiadania i ogólnie wizerunkiem rozrabiaki. Bo czy np. „Coś z niczego” to nie przyznanie się do kuglarstwa? Bo jeśli artysta mówi: „zrobiłem coś z niczego, to życie nie ma reguł” to można się jedynie zastanawiać, jaki jest sens takiego artystycznego bytu? „Produkuję Forsę” to jeszcze gorsze chwalenie się. I tak jest do końca.  Może nie jest już tak wariacko, ale gdybyśmy poznawali artystę od tego albumu, to pewnie mielibyśmy o nim inne zdanie.

Do każdego albumu artysta dobiera innego producenta, teraz jest to Distroke. Chyba nie był to najszczęśliwszy wybór, ale do autora muzyki nie miałbym pretensji, bo we wszystkich albumach Tymka ewidentnie widać, że to muzyka szyna na miarę, wg bardzo ścisłych założeń i oczekiwań zamawiającego. Muzyka na „Klubowe 2” jest banalna, jakby  chodziło o podkreślenie warstwy tekstowej, która też najczęściej jest o niczym.

Mnie ten album nie przekonał, a nawet wręcz rozczarował, na szczęście jest sporo słuchaczy, którzy albumem się zachwycają. Na cóż, dla każdego coś innego.

5/10

Zostaw komentarz