Skip to content
2 lis / Wojtek

Yessie Reyez – „YESSIE” [RECENZJA]

Branża się nią zachwyca, a ubiegłoroczna nominacja do Grammy to przepustka do pierwszej ligi. Dla mnie jednak to ciągle kanadyjska artystka, której jakoś się udało. Najnowszy album to potwierdza – artystka jest w dobrych rękach, słychać profesjonalizm i nowoczesność, ale głównie potężne zaplecze produkcyjne. „YASSIE” to materiał, w którym od początku do końca, w każdym momencie słychać nudną, dobrze wykalkulowaną komercję. A głos wokalistki mógłby się świetnie sprawdzić w kreskówkach dla dzieci. Właśnie głównie dzięki dziwnej barwie tej wokalistki słucham trochę jak dziwoląga.

www.youtube.com/watch?v=CG1m3b9j_qYym

„YESSIE” to 11 autorskich piosenek, właściwie niczym szczególnym się nie wyróżniających. Co prawda ten album jest zdecydowanie lepszy od poprzedniego, bardzo długiego – teraz jest spójnie i konkretnie, ale nudnawo. Najciekawsza jest piosenka „Forever”, w której 6LACK robi niezłą robotę, do tego stopnia przejmuje stery, że udział artystki jest jedynie dodatkiem.

https://www.youtube.com/watch?v=X3ay0HREZmc

8/10
Zostaw komentarz